poniedziałek, 31 marca 2014

Laptop

Jest jedna zaleta bycia zatrudnionym przez azjatycką firmę. Gadżety technologiczne!

Dziś dostałam maila z pytaniem, czy łaskawie mogłabym się zgodzić na ultra-nowy, super-cienki, ekstra-lekki i w ogóle laptop LG Gram, a jeśli tak to jaki kolor: biały, różowy czy niebieski...

Jak bardzo nie-profesjonalne w skali od 1 do 10 byłoby poproszenie o różowy?:)

sobota, 29 marca 2014

Kwitnąca wiśnia

No jednak z tym kwitnieniem wiśni w Japonii to nie jest ściema...
Kwitnie i pachnie i wszyscy się tym podniecają jak co najmniej Walentynkami w Korei.
Każdy Japończyk śledzi front kwitnienia wiśni - zaczynający się na Okinawie w lutym a kończący się na Hokkaido w kwietniu. Na Tokio pada na przełomie marca i kwietnia i trwa jakiś tydzień. I my właśnie w ten tydzień jesteśmy tutaj - przypadek? Tak:)



I to jest ten jeden tydzień w roku, kiedy porządni, kulturalni Japończycy piją tanie wino w parkach jak studenci na Polach Mokotowskich. Jedna wielka impreza open-air!

Metro w Tokio

Mogłoby się wydawać, że tylko w Chinach jest nadzatrudnienie. W Japonii okazuje się, że też jest - zwłaszcza w metrze. Oprócz pana motorniczego, jest na każdej stacji pan peronowy a do tego w ostatnim wagonie pociągu siedzi pan pilnujący... no właśnie... czego? Wygląda on mniej więcej tak:


Ma białe rękawiczki, czasem wychodzi na peron, świeci latareczką, wykonuje różne gesty a la stewardessa. A jak pociąg rusza to on wystaje i patrzy...

Arigatooooo godzajmaaaaaasssssss!

To, że kelner się kłania w pas 5 razy jak wychodzisz z knajpy to jeszcze spoko. Ale jak kucharz drze japę za Tobą z kuchni "Arigato godzajmaaaaas" to już zaczyna być freaky. Ale bawi nas to za każdym razem:)

środa, 26 marca 2014

Zielona czekolada

Żeby nie było, że nie było:

  

Blowfish

Wczoraj weszliśmy z mężem do losowej knajpy na kolację. Knajpa okazała się specjalizować w jednej rybie tzw. „blowfish”, która wygląda mniej więcej tak:

 
Ryba, jak ryba, opierdoliliśmy bez specjalnej egzaltacji.

Dzisiaj koledzy z pracy mi powiedzieli, że niektóre części tej ryby są śmiertelnie trujące i tylko restauracje z państwową licencją mogą ją podawać. Właśnie przeczytałam w internetach, że trucizna z tej ryby jest 12 razy mocniejsza niż cyjanek i nie ma znanej odtrutki.

Czasem lepiej nie wiedzieć co się je:)

Fryzjer

Dzisiaj mój japoński kolega z pracy zapytał mnie gdzie będę obcinać włosy: w Japonii, Korei czy Chinach…
Podkreślam: kolega, nie koleżanka. Sama wcześniej nie zadałam sobie tego fundamentalnego pytania wagi państwowej…

No nic, trzeba będzie zaryzykować – włosy nie zęby, teoretycznie powinny odrosnąć jakby co…
Tymczasem przezornie zabukuję sobie wizytę u mojego fryzjera w Warszawie na czas mojego powrotu na Wielkanoc.